28 marca 2015

Typowa blogerka


Fabryka Endorfin miała być szczęśliwym blogiem. Bez ograniczeń typu: minimum 500 słów, zabawna puenta, zdjęcie wielkości akapitu, które je poprzedza; krótki tytuł, tylko tematy na czasie. Czyste szczęście. Ale ile można pisać o szczęściu? I właściwie jak, jeśli jest się młodszym 8,76 razy od firmy produkującej czekoladę, która leży obok? 
Przecież podobno w tym wieku nie ma się pojęcia o życiu. Za mało wychowanych dzieci i przeczytanych cytatów Paulo Coelho :/

Więc zaczęłam pisać po prostu o tym co lubię (czyli daje szczęście). Dlatego przewijają się tu teksty o tym co widziałam, gdzie byłam, co jadłam i że jest fajnie. Czasem wpis składa się z kilkudziesięciu zdjęć, czasem jest to przepis, recenzja, albo relacja z podróży. A teraz przewińcie stronę trochę w dół i zobaczcie, które wpisy są najczęściej czytane. 3/5 dotyczą blogów. (Nawiasem mówiąc: Wciąż nie wiem dlaczego To miejsce na mapie się tak wybiło - przez kilka dni nie miało tytułu, wstęp ma 4 akapity, zdjęcia wyjątkowo nie są moje). Wyciągnęłam wnioski. Dzisiaj znowu poobserwujemy blogosferę. Dokładniej jej damską część.  

21 marca 2015

Jak ulepszyć swój świat dzięki blogom? (+Share Week)


Dzisiejszy wpis jest kontynuacją tego sprzed dwóch miesięcy. Tamten miał być o ludziach, dlatego blogom poświęciłam tylko mały akapicik wyróżniając te podróżnicze. Ale że inne też są fajne i mogą pozytywnie wpłynąć na życie spróbuję udowodnić dzisiaj. (Znowu czuję się jakbym pisała wypracowanie maturalne ;)

14 marca 2015

Muzeum Techniki w Berlinie - warto zobaczyć (fotorelacja)


Muzeum Techniki- mniej  zachęcającego połączenia słów chyba nie da się wymyślić, a jednak "zwiedzałam" je aż do zamknięcia i opuszczałam z dużym niedosytem, bo dwie i pół godziny to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć kilkaset pociągów, statków, samolotów i innych maszyn z różnych epok i krajów, a potem jeszcze pobawić się w Spectrum.

4 marca 2015

2 filmy o geniuszach, które miały mi pomóc polubić matematykę


Jak już o czymś piszę i w ogóle mam czelność doradzać ludziom na swoim niedorosłym pastelowym blogu, to chociaż chcę podawać informacje sprawdzone i pisać o rzeczach, które nie tylko fajnie wyglądają, ale którymi faktycznie żyję. Tak jest z zasadą pięciu osób. Bardzo często przekonuję się o jej pozytywnym działaniu. Dlatego miałam nadzieję, że pomoże mi też w sferze mojego życia, w której mam ostatnio małe problemy. Tej na "M".

Wszechobecnej, budzącej ambiwalentne uczucia matematyce.
Znalezienie 5 osób, które ogarniają ten przedmiot nie było trudne. Większość moich przyjaciół to mądrzy ludzie, niemający większych problemów z cyferkami. Pewnie tylko dzięki nim wciąż wierzę, że pięknie napiszę maturę z matematyki rozszerzonej, żeby móc dostać się na... prawo i nie mieć więcej do czynienia z królową nauk.
Ale ostatnio mi nie wystarczyli. 3 jedynki pod rząd uznałam za znak. Czyżby moi genialni przyjaciele byli za mało genialni? Może potrzebuję towarzystwa jakiegoś geniusza, profesora, najlepiej noblisty? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...