31 maja 2014

Szczęścia ciąg dalszy

Jak już wczoraj pisałam, wydostałam się męczącej mnie od tygodnia rutyny. Znowu jestem pełna endorfin. Dzisiejszy dzień był idealny. Ludzie, pogoda, jedzenie- wszystko mi sprzyjało. Zostałam obudzona przez młodszego brata (l. 2) o 7, bo stwierdził, że to najlepsza pora na wciskanie mi do buzi butelki powtarzając "Pić. Marta pij". Mimo to wstałam uśmiechnięta, myśląc, że to będzie cudowny dzień. Odsłoniłam okno i byłam już pewna. Białe obłoczki na błękitnym niebie nie mogły zwiastować niczego innego.


Ranek zaczęłam od radosnej playlisty ze Spotify (uwielbiam tę aplikację!) i piosenki, która w tym tygodniu nie może mi wyjść z głowy, a wspaniale stawia na nogi!


Zjadłam pyszne kaloryczne śniadanko, a później spróbowałam je zrzucić, ćwicząc z yt (tak, zaczynam po raz kolejny). Oczywiście nie wytrwałam do końca filmiku :D

Spokojnie, zjadłam jednego. Ale kakao z bitą śmietaną moje :D

Dostałam snapa informującego mnie, że mam imieniny. Co prawda trzeciego, instagramowego imienia, ale każdy powód jest dobry, żeby zrobić sobie koktajl truskawkowy i zjeść michałka.


Potem trochę posprzątałam i zostałam przepytana przez B. (l. 8) z niemieckich słówek. Żeby zachować pozory zdrowego odżywiania zrobiłam sałatkę.


A potem zrzuciłam ją przemierzając przez 3 godziny okoliczne pola i wsie rowerem. W końcu (mieszkam tak blisko od niego od 2 lat) zgubiłam się też w brochowskim labiryncie.



policz pixele

To właśnie labirynt, tylko że z tej perspektywy nic nie widać

Po powrocie zrobiłam sobie ukochane płatki owsiane i żytnie. Już chciałam zaszyć się z komputerem w pokoju, gdy tata wyciągnął mnie i braci na kolejną wycieczkę.


Przedstawiam wieżę widokową w Kotowicach. Wsi, o której nie miałeś pojęcia. Znajduje się tam jeden dom.


Musiałam.

Wracając zobaczyliśmy festyn. Stasiu chciał iść na dmuchaną zjeżdżalnię. Ja też. Pozwolili mi pierwszy raz od jakichś 6 lat!

Tyle szczęścia :D

A po powrocie mój brzuszek znowu się ucieszył. Tak, jedzenie zajmuje za dużą część mojego życia. Nie wiem, czy byłam zbyt głodna, czy zapomniałam o blogerskich obowiązkach, ale nie zrobiłam zdjęcia pizzy.  Zdjęcie z rolek też mi nie wyszło. Ale one chyba nie są najważniejsze. Od ponad 24 godzin znowu jestem szczęśliwa :)

Bardzo dziękuję za wszystkie polecone filmy! Z pewnością obejrzę. Ale nie w taką pogodę :D

5 komentarzy:

  1. Łaa, jaka zjeżdzalnia. Z chęcią bym pojeździła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że jesteś szczęśliwą osobą :). Mogłabyś mi na moim blogu opowiedzieć, jak jest w liceum? Dużo nauki? Ile lekcji? Masz czas?

    loveanimalsi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję tego budzenia przez brata ;)
    Ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czasem docenia się takie budzenie :D Ja bym teraz wiele oddała żeby mój brat wpadł tak jak dawniej do mojego pokoju i mnie obudził, a teraz mieszkamy w dwóch różnych miastach i widujemy się sporadycznie. Teraz za tym tęsknię, a kiedyś to przeklinałam :D

    Przepiękne maki!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...