23 marca 2014

Za co wciąż kocham bajki Disneya?



Gdybym dzisiaj zapytała dzieci z pierwszej klasy podstawówki z czym kojarzy im się słowo Disney, to jestem prawie pewna, że powiedzieli by: Hannah Montana, Czarodzieje Wavecośtam, czy wymienili inny sit-com. To jest chyba najbardziej denerwujący gatunek filmu. Naprawdę nie potrzebuję podpowiedzi, żeby wiedzieć, w którym momencie mam się śmiać...

Nie mogę się pogodzić z tym, że marka, którą zawsze kojarzyłam z pięknymi bajkami, dziś produkuje takie gówno. Pan Disney przewraca się w grobie, albo kostce lodu.

Co prawda od czasu, do czasu pojawi się jakaś nowa bajka, ale większości nawet nie chce mi się oglądać. Toy Story zrewolucjonizował rynek filmów animowanych i nie sądzę, że to źle. Po prostu, to nie to samo. A z animowanym Kubusiem Puchatkiem nigdy się nie pogodzę!



Nie lubię filmów, gdzie głównymi bohaterami są zwierzętami, a jednak toleruję je i wprost uwielbiam w Disney'owskich produkcjach. Tam futro, sierść czy pióra to tylko opakowanie dla ludzkich cech. Renifery, koty, niedźwiedzie i każde inne narysowane zwierze mówi ludzkim głosem, myśli jak człowiek i czuje jak on. Rozczulają mnie zakochane pary lwów, czy psów i martwią problemy innych stworzeń, bo mogę się z nimi utożsamiać. 


Czuję podziw dla tych, którzy te wszystkie bajki rysowali. To około 2 miliony rysunków! (Tu ktoś ładnie policzył). Ukłony również dla kompozytorów. Chyba nie ma "starej" Disneyowskiej produkcji, która by nie dostała nagrody za muzykę. (Wszystkie które sprawdziłam wygrały, albo chociaż były nominowane do Oskara). Niektórych denerwuje ciągłe przerywanie akcji piosenkami, ale wystarczy się w nie wsłuchać, żeby zauważyć, że tę akcję tworzą. Mam swoje lata, ale lubię  nawet bez obrazu puścić sobie soundtracki niektórych bajek. Niosą piękne przesłania
Do dzisiaj nie byłam świadoma, że wiele z nich powstało przed moim urodzeniem. Nawet 50 lat! Z łatwością rozpoznajemy filmy, które powstały w poprzednim, albo nawet na początku tego stulecia.  Z bajkami jest znacznie trudniej. Kilka lat temu mogłabym zapewniać o ich nieśmiertelności. Dziś mogę mieć małe wątpliwości. Mam jednak nadzieję, że moje dzieci też będą chciały i mogły obejrzeć Kaczora Donalda, albo Pocahontas. Niekoniecznie na lekcji historii.
Ta bajeczka (80l.) mogłaby być moją babcią 
Każda bajka to emocje: od śmiechu po płacz i lekcja życia dla młodego (choć nie tylko) widza. Nieposłuszeństwo grozi niebezpieczeństwem, kłamstwo zawsze wychodzi na jaw, liczy się wnętrze, a nie wygląd, dobro zawsze wygrywa... Oklepane formułki ubrane w dobrą fabułę i atrakcyjne wizualnie mogą dać dobry skutek. I ostatnie co lubię w Disneyowskich produkcjach to wszechobecny Happy End. Nie trzeba się martwić, czy dziecko po obejrzeniu nie będzie smutne. Mogę tylko odradzić bajki o księżniczkach nieszczęśliwie zakochanym  pannom, bo zazwyczaj kończą się pocałunkiem i długą i szczęśliwą miłością. Czy może coś zdenerwować bardziej niż narysowana dziewczyna, która ma większe szczęście od Ciebie? 


P.S. Teraz już naprawdę ostatnia rzecz. Widzieliście ją na samej górze posta. Smok z Mulan, Timon i Pumba z Króla Lwa, Renifery z Mój brat niedźwiedź, szop z Pocahontas. Świat należy do pozytywnie szalonych! :)

obrazki z filmwebu 

9 komentarzy:

  1. Król Lew naaajlepszy <3
    xoxo
    http://viictoria-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest straszne, co teraz się dzieje z bajkami Disneya :/
    Moją ulubioną bajką był chyba Kopciuszek i Kubuś Puchatek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię ich bajki mimo że jestem już dorosła. he he he he he

    OdpowiedzUsuń
  4. Disneya kocha się przede wszystkim za uniwersalizm. Za to, że pokazuje jak różni potrafią być ludzie. To tak naprawdę nie są bajki dla dzieci. To animowana opowieść o nas samych- naszych przywarach, zaletach, obawach. Świat bajek Disneya przede wszystkim edukuje. Pokazuje jak stać się lepszym człowiekiem. Wzrusza, bawi, cieszy. Wywołuje emocje. To jego największa zaleta.

    OdpowiedzUsuń
  5. prawda :) mam niespełna 5 letniego brata i swego czasu byłam w bajkach bardziej obeznana niż on. Nie umywają się do tych "za naszych czasów", wszędzie przemoc! Teraz bajki są GŁUPIE, uczą strzelania, zabijania, rywalizacji i przemocy. Chociaż współczesna myszka miki a raczej "Klub przyjaciół Myszki Miki" nie jest głupia, uczy myślenia, fajna frajda dla dzieciaków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zanim moje dziecko dowie się co to telewizja, będzie musiało obejrzeć wszystkie stare Disneyowskie bajki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dzieciństwa kocham Disneya. Pamiętam jak zasiadałam przed TV i wyczekiwałam, kiedy puszczą Kaczora Donalda, Myszkę Miki czy Goofiego. Pies Pluto tez był na liście moich ulubionych postaci. To była swego rodzaju celebracja, kiedy mozna było obejrzeć zagraniczne bajki kiedy u nas dominował raczej "Pankracy". Później juz ewoluował. Na "Królu Lwie" kiedy byłam pierwszy raz płakałam. Moi rodzice byli równie wzruszeni co ja, mimo, że miałam wtedy dopiero 10 lat. Wracałam do kina jeszcze 4 razy. Po latach, w okolicach mojej 30tki, spotkaliśmy się ze znajomymi i oglądaliśmy ponownie przygody Simby, Timona i Pumby. Płacz był ten sam. Nawet najtwardsi zawodnicy - nasi naładowani testosteronem kumple, łkali po kątach. To ma moc. Nie trzeba tysięcy scen przemocy, hektolitrów krwi, przekleństw, łzawych tekstów, żeby film zapadł w pamięć... Na tak długo... Disney to potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się ;( teraz Disney produkuje samo GÓWNO. mam ogromny sentyment do starych bajek wolta disneya, kocham je i nigdy nie przestanę, a na autach, królu lwie ( <3) czy gdzie jest nemo? zawsze płaczę. Może i jestem ma to za stara- trudno! Z serca tych bajek mi nikt nie wyciągnie, to jest część mojego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy będę miała dziecko, wychowam je na starych bajkach wolta disneya. Będę mu puszczała bajki mądre i z morałem, tak jak mi mama kiedy byłam mała. Nie mam pojęcia czemu to mi aż tak zapadło w pamięć, ale do dzisiaj pamiętam jak dawno temu oglądałam, np. Auta czy po tysiąc razy króla lwa. To jest coś niesamowitego.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...