14 września 2014

2 marzenia, które się nie spełnią

Uśmiechnęła się do wschodzącego coraz wyżej słońca. Przygotowała ręcznik i wodę. Włączyła timer.
Wystartowała.
-Przebiegnę maraton- pomyślała Marta.
I biegła czując rosę na bosych stopach. Jedno, drugie, dziesiąte okrążenie wokół domu. Sąsiad z litością spojrzał na spoconą i zdyszaną dziewięciolatkę w krótkich, zielonych spodenkach i niebieskiej koszulce poplamionej mlekiem. Ale ona go nie zauważyła. Widziała tylko zwycięstwo i  tłum wiwatujących ludzi.




Tamtego roku Marta nie zaczęła profesjonalnie trenować biegania. Nie naciągnęła nawet rodziców na specjalne buty. Przebiegła 2 biegi dla dzieci bez większych wyników. Zadowoliła się pamiątkowym medalem i voucherem na kiełbaskę i napój. 
Marzenie, które pojawiło się w głowie małej, zapadło w śpiączkę. Dziewczynka stwierdziła, że  nie ma nudniejszego sportu od biegania. Wolała grać w siatkówkę i jeździć na rolkach. Najwięcej czasu jednak i tak spędzała czytając. Najpierw przeczytała większość tego, co miała do zaoferowania biblioteka w podstawówce, potem w 3 lata wypożyczyła 400 książek  w  publicznej placówce, a później przerzuciła się na blogi. Takie poważne blogi o rozwoju. Prowadzili je głównie mężczyźni, którzy zarabiali sprzedając swoje e-booki, szkolenia i nagrania w internecie, ale nierzadko też dzielili się swoją wiedzą za darmo. Marta nie wiedziała nawet, że istnieją inne. Tak często czytała wpisy niektórych blogerów, że miała wrażenie, że zna ich osobiście od długiego czasu.W 2012 roku zauważyła, że coraz więcej tych jej "znajomych" biega. 
Biega nawet kilka godzin dziennie, w śnieg deszcz, czy słońce i jeszcze piszą, że sprawia im to radość. Potem pojawiły się relacje z maratonów. Jakże to? Goście, których życie głównie opiera się na pracy przy biurku pokonali morderczy dystans 42 kilometrów?! Ej, ja też mogę. I marzenie się obudziło, a Marta zaczęła biegać. Właściwie na początku to marszo-biegać, bo nawet truchtając miała zadyszkę po 3 minutach. Ale z dnia na dzień było lepiej. W końcu kupiła sobie buty do biegania i polubiła tę aktywność jeszcze bardziej.
Z mniejszymi przerwami truchta w rytm muzyki do dziś. 


Podobno marzenia się spełniają. Trzeba tylko bardzo chcieć.
Nie prawda. 
Wciąż nie przebiegłam maratonu. Nie mam 18 lat.
Ale nawet, gdy za rok będę bardzo chciała to to marzenie się nie spełni. Co najwyżej ja je spełnię. Jednak poza chęcią, potrzeba czegoś więcej. Poświęcenia.
W przypadku maratonu są to codzienne treningi i litry wylanego potu. Każde marzenie ma swój przepis. Niektórym się udaje i ktoś daruje im upieczone marzenie. Z długiej listy zadań do wykonania, z przepisu  zostaje im tylko "smacznego". Inni muszą wykonywać punkt po punkcie instrukcję. Choćby była długa i trudna, to na końcu czeka słodki zapach zwycięstwa. 


Wiecie, że trochę pracowałam w wakacje. Chciałam pomóc spełnić marzenie Marty, która trochę podrosła i kończyła już gimnazjum. Na liście rzeczy, które chce umieć zapisała też "Robić ładne zdjęcia". Kupiła poradniki, ćwiczyła na aparacie cyfrowym, była nawet na warsztatach fotograficznych, jednak wciąż pozostawała nieusatysfakcjonowana. Chciała mieć lustrzankę. Chciała przez 2 lata. A potem odnalazła przepis, na spełnienie tego marzenia. Dziś cieszy się prawdopodobnie pierwszym, w pełni wolnym weekendem od miesiąca. I cieszy się, że jej owsianka będzie teraz na blogu wyglądać jeszcze piękniej.


Zdjęcia robiłam podczas wrocławskiego maratonu i imprezy towarzyszącej- biegu rodzinnego. W tym drugim biegłam po raz 4, w tym pierwszym wystartuję za 3 lata. Najpierw, po maturze pół-maraton. Taki jest plan przepis.

6 komentarzy:

  1. Powodzenia! :) Też kiedyś trochę więcej biegałam, ale nagle mi się odechciało, może do tego wrócę

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że uda Ci się spełnić Twoje marzenia, mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy, ale to przenigdy nie przestawaj wierzyc w siebie i, ze moglabys spelnic swoje marzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim marzeniem jest przebiec maraton! Czekam aż będę pełnoletnia :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. To marzenia mam podobne, ja już Półmaraton mam za sobą :)
    Zapraszam na bloga oraz relacje z imprez biegowych www.tamitolarun.pl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...