Ostatnie miesiące obfitują w wydarzenia kulturalne. Szczególnie upodobałam sobie biografię. Przeczytałam dwie książki, obejrzałam "Dianę", ale ze wszystkich, największe wrażenie zrobiło na mnie "Santo Subito" Piotra Rubika.
Większość znanych mi osób się z niego śmieje, ale ja go podziwiam, bo stworzyć dobrą muzykę składającą się z orkiestry, chóru i solistów na pewno nie jest łatwo. Dlatego na mojej liście marzeń znalazł się też punkt "klaskać u Rubika" ;)
Większość znanych mi osób się z niego śmieje, ale ja go podziwiam, bo stworzyć dobrą muzykę składającą się z orkiestry, chóru i solistów na pewno nie jest łatwo. Dlatego na mojej liście marzeń znalazł się też punkt "klaskać u Rubika" ;)
W piątek byłam na koncercie Happysadu. Koncercie, na który czekałam kilka miesięcy. Koncercie, które kolejne kilka będę wspominać.
21 września
Europejski Dzień Języków Obcych
Dolnośląski Festiwal Nauki
Tydzień Zrównoważonego Transportu
Europejska Noc Literatury
Sprzątanie Świata
Wszystko nakłada się na tę sobotę, więc jest z czego wybierać. Zgodnie z sumiennie realizowanym planem, obowiązki kończę załatwiać w piątek, a weekend jest mój, więc bez wyrzutów sumienia, planuję dzisiejszy dzień.
Zastanawiam się z kim się wybrać, gdy stwierdziam, że wszyscy śpią. Wybór pada na młodszego brata. Co prawda początkowe plany zwiedzania zajezdni sami sobie krzyżujemy, spóźniając się na autobus, ale niezniechęceni idziemy na tramwaj. Jedziemy w mój drugi, po Dzielnicy Wzajemnego Szacunku , ulubiony rejon we Wrocławiu- okolice Opery i Teatru Lalek.
Kilka godzin w samochodzie nie wpływa dobrze na nasze humory dlatego przed Warszawą postanawimy się jeszcze gdzieś zatrzymać. Na mapie widzę głowę Fryderyka Chopina przy miejscowości Żelazowa Wola. Skoro to tak blisko to czemu by nie odwiedzić miejsowości jednego z największych Polaków?
Zbaczamy z głównej drogi. I tu niespodzinka- żadnych kierunkowskazów. Nie do końca ufamy mapie, więc pytamy ludzi. Co prawda udało nam się dojechać, a tata chyba przekonał się do GPSa, ale aż do samej Żelazowej Woli nie mineliśmy ani jednego kierunkowskazu zachęcającego do odwiedzenia tej miejscowości.Teraz polecam kliknąć w filmik, muzyka pomoże poczuć atmosferę panującą w tamtym miejscu.
Budzi mnie odgłos spadających na dach kropli. Przyjemny dźwięk.
-Do 9 może się rozpogodzi-mówi tata- wtedy się przejdziemy.
Wszędzie marmury i żyrandole. Nawet kierunkowskaz do recepcji i "pamiątek", które również znajdują się w tym budynku.
-Do 9 może się rozpogodzi-mówi tata- wtedy się przejdziemy.
Nie rozpogodziło się, ale nie przyjechaliśmy do Lichenia siedzieć w pokoju, więc idziemy do bazyliki. Chociaż jestem tam już drugi raz, robi na mnie spore wrażenie. W końcu to największy kościół w Polsce i siódmy w Europie.
Wchodzimy do środka.
-To jest kościół?! Wygląda jak hol hotelowy.Wszędzie marmury i żyrandole. Nawet kierunkowskaz do recepcji i "pamiątek", które również znajdują się w tym budynku.



