23 sierpnia 2013

Koko koko, wieś jest spoko

Tak pisze to ta sama Marta, która starała się odwlec każdy wyjazd z jej ukochanego miasta, a na wsi ostentacyjnie pokazywała jaka z niej nieszczęśliwa, znudzona osoba, której znowu rozwalono wakacje. A w te wakacje mogę śmiało stwierdzić: "Wieś jest spoko". Swoją tezę mogę uargumentować prawie miesięcznym pobytem na "zadupiu". Za co polubiłam wieś?



życzliwość, otwartość ludzi
Ciekawe i nowe doświadczenie. Biegnę, ktoś się uśmiecha, pyta jak się biega, gadamy o pogodzie, a potem rozmowa sama się rozwija. Idę na spacer z małym- sytuacja się powtarza.
Na "fajny rower" poznałam 5 osób, a rozmowa o wschodzie słońca z miejscową trwała prawie pół godziny. Podoba mi się taki bark anonimowości. Każdy każdego zna; każdy każdemu mówi "dzień dobry". A jednak, gdy podzieliłam się spostrzeżeniami z miejscowymi ludźmi, mieli na to inne określenie: "wścibskość".

nieco zardzewiały i połamany, po prostu "fajny"

samotność
Oczywiście od tej pozytywnej strony.
"Samotność jest przyjemnością dla tych którzy jej pragną i męką dla tych co są do niej zmuszeni."
~Władysław Tatarkiewicz

Tam jest tyle przestrzeni. Lasy, łąki, pola... Zagęszczenie ludności jest kilkadziesiąt razy mniejsze niż w mieście, więc nie trudno o wolne od ludzi miejsce. A chyba każdemu jest czasem potrzebna taka chwila dla siebie.


można tańczyć, śpiewać i nikt dziwnie nie patrzy :)

jedzenie!
Roślinki prosto z drzewa, krzaka, ziemi. Wiem jak rosną, wiem że niczym się ich nie "ulepsza". Z resztą smak mówi za siebie. I wygląd. Nigdy nie kupiłam w mieście tak czerwonych pomidorów i jajek z tak żółtym żółtkiem.
Kolejnym plusem jest, że jedzenie można znaleźć wszędzie (przynajmniej latem). Jadę rowerem. Obok pola rosną drzewa owocowe i jeżyny; w lesie jagody i grzyby. Tu nie zginę ;)



cisza
Tak jak powyższe, niezbędna do życia. Zasypiam w całkowitej ciszy. Bez tramwajów, samochodów, motorów przejeżdżających bez przerwy pod oknem. Bez dźwięku kłócących się/imprezujących sąsiadów. (zazwyczaj ;)).


te zdjęcia emanują spokojem
niebo
źródło: http://www.crazynauka.pl/noca-w-miescie-nie-widac-gwiazd/
Nie będę kwestionować, że na wsi niebo jest bardziej rozgwieżdżone niż w górach. Bo nie jest. Ale nie ma porównania z miejskim. W 2 tygodnie patrzenia w nocne niebo na wsi widziałam około 20 spadających gwiazd. Niestety w dniach, w których miał być ich "deszcz" byłam już we Wrocławiu. I mimo kilkugodzinnych kilkudniowych obserwacji zauważyłam ich zaledwie 5.

horyzont
On już do przeżycia konieczny nie jest, ale widząc go czuję się mniej ograniczona. Widok wolnej przestrzeni daje uczucie wolności. Po za tym lubię patrzeć jak słoneczko chowa się za horyzont, a nie budynki. Może dlatego to zachody słońca nad morzem są najbardziej popularne?

To jest subiektywna lista rzeczy, za które polubiłam wieś. Pewnie nie wszyscy będą się z nią zgadzać, a  może ktoś ma jeszcze jakieś inne powody. Zapraszam to podzielenia się nimi ;) Może się powiększy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...