24 lutego 2014

Endorfinki na zimno



-Lepiej się obudź, bo tata jedzie na narty- te słowa wyrwały mnie ze snu o 6:30.
Czyli jednak 7% moich ferii spędzę tam, gdzie powinnam :)
Jedziemy do Czarnej Góry! 


mgliście
W tle chyba Kłodzko

Podziwiając góry jednocześnie niepokoiłam  się, gdyż zbliżaliśmy  się do celu, a ja jeszcze nie zobaczyłam ani grama śniegu. Musiałam zadowolić się tym sztucznym. Za to pogoda była wspaniała. Pierwszy raz nawet nie musiałam ubierać rękawiczek.



Wiatr we włosach, muzyka w uszach, błękitne niebo, białe obłoczki i góry!

Kto by pomyślał, że to wyciąg na stok narciarski?
wiewiórka na nartach
Jeżeli jest czynność, którą wolałabym wykonywać, zamiast jeździć na nartach to lecieć na paralotni!


jeszcze więcej endorfin w gorącej czekoladzie!

Kiedy śnieg zaczął być błotem...


...doceniłam rozpikselizowanego osobnika jadącego przede mną będącego moim młodszym bratem...
...bo pokazał mi dwie piękne, długie,  bialutkie trasy.
Uśmiech na twarzy, zatkane uszy....
i gleba!
Przynajmniej tyle :D

4 komentarze:

  1. Ja weekend spędziłam we Wrocławiu :)
    Piękne zdjęcia i zazdroszczę tej czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcia najbardziej mi się podoba. Na nartach jeszcze nigdy nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo, Kłodzko :)
    Tej zimy w ogóle na stokach nie za ciekawe warunki :/

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsze zdjęcie - wspaniały widok!:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...