17 maja 2014

Najpiękniejsze miejsca nad Renem


Ren to całkiem duża rzeczka przepływająca przez 6 państw. W ciągu tygodnia miałam okazję znaleźć się na terytorium trzech z nich. Dziś opowiem co widziałam nad brzegiem Renu w kraju czekolady, sera i scyzoryków!


Celem naszej wycieczki było jezioro Bodeńskie- trzecie pod względem wielkości w Europie, znajdujące się na granicy Austrii, Niemiec i Szwajcarii. Po drodze mijaliśmy Schwarzwald (nawet przejeżdżaliśmy przez jego góry), górskie chatki, zamki, wiatraki, wydawnictwo m.in. Focusa i największy kibel na świecie. Na postoju mogliśmy rozprostować nogi na placu zabaw i zobaczyć wygasłe wulkany, a nawet Alpy. Po około dwóch jazdy godzinach przekroczyliśmy granicę ze Szwajcarią.





To był kiedyś wulkan



W tle delikatny zarys Alp


Najpierw pojechaliśmy zobaczyć największy wodospad (pod względem przepływu) w Europie- Rheinfall. Niestety nie był na tyle duży bym mogła wykreślić swoje marzenie o zobaczeniu dużego wodospadu, ale był naprawdę ładny. Można podpłynąć do niego łódką i oglądać go z bliska z tego głazu, który zobaczycie na zdjęciach. My oglądaliśmy go z innej perspektywy. Ciekawostka: woda była przejrzysta!













klasycznie

Tym razem humor (albo instrukcja dla idiotów) w szwajcarskiej toalecie



Poczuć się jak na wodospadzie


Kolejnym punktem wycieczki było średniowieczne miasteczko Stein am Rhein [Kamyk nad Renem]. Jak sama nazwa wskazuje znajduje się nad Renem. Rzeka wręcz przecina je na pół. Z całą moją miłością do Wrocławia, to jednak właśnie tam był najpiękniejszy rynek jaki w życiu widziałam. My mamy freski tylko na "Kaminicy pod siedmioma elektorami", a tam znajdowały się na prawie każdym budynku. Zdjęcia nie oddadzą uroku tego miasteczka i jego architektury. Wykusze, okiennice, pruski mur...
Zawsze lubiłam średniowiecze, dlatego czułam się cudownie odkrywając kolejne miejsca, np. średniowieczny klasztor.

Brama do miasta











Szwajcarski zegar


Wejście na dziedziniec klasztoru
Piwnica mnichów


















Nad miastem, na górze znajduje się  zamek
kiblowy humor po raz kolejny

Po jednej stronie rzeki
I po drugiej






gołąb samobójca

Zrobiłam zakupy, czyli kupiłam szwajcarską czekoladę i wróciłam do autokaru. Mieliśmy problem z dojazdem nad jezioro. W końcu zatrzymaliśmy się na jakiejś plaży. Niestety zobaczyliśmy tylko fragment Bodensee i nawet Zeppeliny nie latały. Mimo wszystko mogliśmy miło spędzić czas grając w piłkę, albo odpoczywając. Wracając do Kehl przejeżdżaliśmy przez region specjalizujący się w wyrabianiu zegarów z kukułką.




Podobno największy zegar z kukułką na świecie
A w następnym wpisie pokażę wam resztę Europy ;)

9 komentarzy:

  1. Zdjęcia są po prostu cudowne, do tego stopnia, że pozwoliłam sobie jedno zachomikować i ustawić jako tapetę w komputerze (z kamieniczkami *____* ) :)) Będę patrzeć, wzdychać i marzyć o podróżach! Dziękuję za przyjemne umilenie porannej kawy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miły komentarz! :) umiliłaś mi poranną naukę matematyki ;)

      Usuń
  2. Ale tam pięknie :o Ładne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten zegar z kukułką robi mega wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zdjęcia. Teraz to mam chrapkę na podróże.

    OdpowiedzUsuń
  5. Największy kibel? :D
    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko zdjęcie robiłam jadąc i nie wyszło :(
      Dzięki :)

      Usuń
  6. Bardzo ładne zdjęcia , az mi się przyjemniej zrobiło :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia , aż się napatrzeć nie mogę :)
    W tym miejscu jeszcze nie byłam , ale mnie zachęciłaś. Jak nadarzy się okazja to na pewno się tam wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...