29 lipca 2014

Urodziny bloga. Po co to wszystko było?


Rok temu w Fabryce pojawiła się pierwsza endorfinka. Dzisiaj jest ich już 91. Setną zamierzałam napisać dokładnie w rocznicę, ale moje wakacyjne plany tak się ułożyły, że pierwszy raz od prawie miesiąca stukam w klawiaturę laptopa. Jestem w Kodniu, siedzę pod orzechowcem. Tu się zaczęło. Tu opublikowałam pierwszy wpis. Właściwie trochę dalej, łapiąc wifi u cioci. Postanowiłam pisać co najmniej miesiąc. Dzięki wsparciu czytelników (w większości znajomych i rodziny) wciąż piszę.

Po co założyłam bloga?

Gdy kiedyś wypisywałam swoje autorytety pojawiło się kilku wpływowych blogerów. Zazdroszczę im, że żyją  tak, jak chcą; ich praca jest ich pasją i nie są od nikogo zależni. Oczywiście do pierwszych zarobków długa droga i dużo ciężkiej pracy. Wśród blogerów, których czytam, pierwsze poważniejsze współprace pojawiły się średnio po czterech latach pisania bloga. Ale to nie pieniądze są przyczyną mojego podziwu. Ci ludzie ciągle się rozwijają. Chciałam być jak oni. To dzięki dwóm blogerom 2 lata temu zaczęłam biegać (dziś ciężko znaleźć dwóch, którzy nie biegają ;)). Zaczęłam zmieniać nawyki żywieniowe, odkrywać nowe miejsca i przede wszystkim pisać!

Wybrałam profil matematyczno-fizyczny, więc do szkoły dłuższe teksty piszę stosunkowo rzadko. I dobrze! Fabryka Endorfin jest moim miejscem w internecie. Miejscem gdzie nikt nie może mi zarzucić niepoprawnego słowotwórstwa, zbyt długiego wstępu, za małej liczby argumentów, czy niewpasowania się w klucz. Porzucając wszelkie niczemu nie służące schematy mogę pisać to co chcę, tak jak chcę i nie zniechęcam się. 

Czuję, że mój styl pisania pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale myślę, że jedynym sposobem na jego wyćwiczenie jest pisanie. I to właśnie robię tu. Nie wstydzę się tego upubliczniać. Przynajmniej kiedyś będzie można zobaczyć różnicę i postęp.

Zawsze miałam dużo zainteresowań. Chciałam w końcu znaleźć miejce, w którym mogłabym dzielić się nimi z innymi. A nawet gdyby nikt tego nie czytał, to przyjemnie jest przypomnieć sobie po kilku miesiącach jakieś wydarzenie, czy wycieczkę. 

Z tym wiąże się też przyczyna bezpośrednia- rok temu pojechałam z tatą i braćmi na wakcje. Bez mamy. Chciałam, żeby mogła zobaczyć przynajmniej część tego, co my. Pierwsze wpisy były dziennikiem podróży. Później pojawiło sie jeszcze kilka takich wycieczkowych postów. Liczę, że w przyszłości moja Fabryka zostanie zdominowana przez zagraniczne endorfinki.

Co zyskuję?
Rozwijam swoją samodyscypinę i kreatywność
Każdy komentarz i setka odsłon daje mi szczęście
Poznaję ludzi o podobnych poglądach i zainteresowaniach
Mniej się obawiam upubliczniania własnych myśli
Odnalazłam kilkadziesiąt wspaniałych blogów, dzięki którym moim hobby stało się też blogowanie od tej "drugiej strony"

To była dobra decyzja!

Fabryce Endorfin życzę dużej ilości tekstów o coraz lepszej jakości, ładnych zdjęć, doczekania się własnej domeny i samych fajnych odwiedzających.
Chcecie dołożyć coś do życzeń?


2 komentarze:

  1. W takim razie dołączam się do życzeń! Dorzucę jeszcze dużo wytrwałości w pisaniu, weny i wielu wartościowych komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blogowanie strasznie wciąga :) Życzę Ci jeszcze do tego wszystkiego, dużo wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...