1 listopada 2014

Październik. Muzyczne odkrycia i doświadczenia fotograficzne.

analogowe zdjęcia nadodrze

Liście ciągle spadają, do domu wracam w nocy, zaczęłam chodzić w czapce. To znaki, że nadszedł listopad i powinnam podsumować poprzedni miesiąc. Tym razem przyjmę jednak inną koncepcję. Tak jak w życiu postanowiłam się skupić na kilku kwestiach, tak też w tym podsumowaniu nie będę opisywać wszystkiego. Postawię na kulturę ;)

FOTOGRAFIA
Moja czarna zabawka leży w kącie. Ale tylko dlatego, że tam jest miejsce w moim mikropokoju. Wyciągam ją kiedy tylko mam czas.  Do tej pory zrobiłam około 1600 zdjęć. Głównie na mieście, ale też portrety znajomym, reportaże ze szkolnych imprez i oczywiście zdjęcia na bloga. Mam też malutki udział w tworzeniu bloga modowego (!) Kasi. Chyba kiedyś wyrażałam się niepochlebnie o niektórych przedstawicielkach tej części blogosfery, ale Kasia zna się na tym, co robi. Wiem, że modą interesuje się od dawna. Jest stylizacje są niebanalne i ciekawie opisane. Nawet w dwóch językach! Do tej pory byłyśmy na dwóch sesjach, ale to dopiero początek naszej współpracy :)
Zaopatrzyłam się też w kilka książek o fotografii i czasem przeglądam albumy niektórych artystów. Przede mną długa droga, ale bardzo satysfakcjonująca. Dzięki temu, że nic jeszcze nie umiem, cieszy mnie każdy mały sukcesik.
Dwa z ostatniego miesiąca:

Wernisaż
Piękne słowo, choć za wielkie. Na zakończenie projektu "Odkrytki. Kochanym ciotkom" została zorganizowana wystawa naszych prac. Prawdopodobnie wciąż można oglądać moją małą pocztówkę w wielkiej ramce w Konturach Kultury.
Podczas projektu pierwszy raz doświadczyłam fizycznego kontaktu z lustrzanką analogową. Zrobiłam kilkadziesiąt zdjęć pięknego Nadodrza. Musiałam wybrać jedno.
Poznałam też podstawy podstaw grafiki wektorowej i restrowej.

Odkrytki. Kochanym ciotkom pocztówka wernisaż

Ciemnia
Od września chodzę na warsztaty w MDKu. Na początku poznawaliśmy głównie teorię, ale ostatnio przede wszystkim siedzimy w ciemni. Najpierw wywoływaliśmy film, a teraz zajmujemy się zdjęciami. Co prawda wymaga to cierpliwości, ale efekty rekompensują czas, podczas którego patrzy się na zegar, by sprawdzić jak długo zdjęcie powinno się jeszcze kąpać w wywoływaczu/przerywaczu/utrwalaczu/wodzie. Uwielbiam patrzeć, jak na białej kartce powstaje obraz. Gdyby nie to, że miałam chemię w szkole, cały proces uznałabym za magiczny.

analogowe zdjęcia


ODKRYCIA MUZYCZNE

Tom Odell
Właściwie żadne odkrycie, bo wszyscy go znają. Ale moje muzyczne horyzonty są dość ograniczone i dopiero niedawno dowiedziałam się, że piosenka, która już mi się kiedyś obiła o uszy jest jego i że opisuje moją przeszłość. Cały miesiąc słuchałam jego albumu Long way down. Może dlatego mój nastrój był dużo bardziej melancholijny niż we wrześniu. Płyta jest piękna. Już dawno zauważyłam, że najbardziej przypadają mi do gustu piosenki, w których słychać fortepian. Tom gra na nim nie tylko w teledyskach, ale też na koncertach. I robi to prawie tak dobrze, jak śpiewa.


Romantycy lekkich obyczajów
Poszłam na Konfrontacje Rockowe, żeby znowu usłyszeć na żywo mój ulubiony zespół. I w tym miejscu wolałabym wyrażać zachwyty nad najnowszą płytą Happysadu, ale że tylko przy jednej piosence mam większą ochotę wciskać przycisk replay, niż ten przewijący piosenkę, to skupię się na zespole, który na Konfrontacjach usłyszałam po raz pierwszy. 
Romantycy lekkich obyczajów to zespół składający się z czterech sympatycznych, młodych panów. Przynajmniej takie wrażenie zrobili na mnie w swoich kolorowych koszulach i marynarkach. 
Śpiewają o życiu, młodości i miłości. Bez patosu i niezrozumiałych środków artystycznych. Proste, przyjemne dla ucha teksty połączone z melodią powstałą z połączenia folku, rocka, piosenki kabaretowej i popu.
Wcale nie miałam ochoty przychodzić na Konfrontacje przed Strachami na Lachy, ale na tym nie znanym mi dotąd zespole bawiłam się fantastycznie. Sialala sialala!
A przy tej piosence przeżyłam małe katharsis:


Druga część kulturalnego podsumowania już jutro. Podzielę się filmami i książkami, które pochłonęłam w październiku oraz tym co się dzieje w siedzibie zarządu Fabryki. Dowiecie się też, które z październikowych postanowień udało mi się dotrzymać i co planuję na listopad. A co wy polecacie do słuchania? Poszerzcie moje horyzonty. Komentarze są wasze ;)

2 komentarze:

  1. Zafascynowałaś mnie tą wizytą w ciemni, to musi być naprawdę niezwykłe doświadczenie, na własne oczy widzieć jak powstaje zdjęcie.
    Super, że tak interesujesz się fotografią i chcesz się rozwijać w tym kierunku :) Życzę powodzenia :D Dobrzy fotografowie są potrzebni światu, aby pokazywać to, czego inni nie dostrzegają i żeby utrwalać to, co warte utrwalenia.
    Ja lubię robić zdjęcia, ale właściwie nigdy nie traktowałam tego poważnie i nigdy nie chciałam się w to wgłębiać - jakoś inne rzeczy bardziej mnie fascynują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, super, wywoływanie zdjęć w ciemni ma swoją magię:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...