23 lutego 2015

Mogę wszystko


Ostatnio zrobiłam 30 i byłam z siebie taka dumna. Ale teraz cały tydzień ćwiczyłam, więc spróbuję 40. Bez przymusu. Spałaś 4,5 godziny, miałaś ciężki dzień. Nie musisz. Właściwie to chyba za dużo. Za wysoko postawiłaś poprzeczkę. Sukcesem jest już to, że więcej pływasz, niż się bawisz. W styczniu większość czasu nurkowałaś wpadając na dziwne pomysły, a przepłynęłaś może 15 basenów.

Z wewnętrznego dialogu wyrwał mnie chłód wody, którą poczułam na rozgrzanej stopie. Szybko wskoczyłam do basenu i całkiem się zanurzyłam. Uwielbiam ten stan, gdy wokół mnie jest tylko woda. Zaczęłam płynąć. Po 10 basenach bolały mnie stawy ramienna. Ale płynęłam dalej. I wtedy spojrzałam na zegar. Zrobiłam 20 basenów w 20 minut! To 2/3 tego co ostatnio. I wtedy uwierzyłam, że może się udać.




Hej, możesz osiągnąć, co tylko zechcesz. Wygrywałaś konkursy, miałaś najlepszą średnią w szkole, a teraz płyniesz mimo, że kiedyś przychodziłaś tu tylko pomyśleć pod wodą. 
Nie czułam bólu, ani zmęczenia. Miałam mnóstwo energii. Płynęłam najszybciej jak umiałam; każdym stylem, mimo że kiedyś po "motylku" dostawałam zadyszki. Tym razem przerwy robiłam chwilowe, żeby poprawić okularki. Chciałam płynąć i płynąć... jak najdłużej. Czułam w sobie siłę. Ale zadzwonił dzwonek. 
20:45. Koniec.

Z niedosytem i milionem kilodżuli energii wyszłam na płytki. Zachwiałam się. 
Zrobiłam 42 baseny.

Mimo, że dla wielu to żaden wynik, ja byłam z siebie dumna. Poczułam wielką miłość do siebie (Tak. wiem jak to musi narcystycznie wyglądać) i przekonanie, że mogę wszystko. Co tylko zechcę. I nagle nawet granice ciągów przestały być dla mnie magią.

ps. Ty też możesz :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...