4 kwietnia 2015

Śpieszmy się żyć

pióro cytaty



Piszę piórem. Lubię to uczucie, gdy muszę wymienić nabój, bo wiem, że znowu dużo napisałam. Mam dowód na papierze, że zrobiłam coś dobrego dla siebie – skończyłam wypracowanie w obcym języku, notowałam, planowałam, podsumowywałam, albo „szkicowałam” nowy wpis. Od początku liceum wrzucam większość zużytych nabojów do ozdobnego woreczka. Jest ich już tam ponad 70. Z jednej strony – wow, tyle słów, cyfr, marzeń, informacji, planów. Z drugiej – ten woreczek uświadamia mi, jak szybko upływa czas. Przecież dopiero co skończyłam gimnazjum, kupiłam nowe różowe pióro i zapisałam pierwszy temat na pierwszej lekcji języka polskiego w szkole średniej. (Do dziś go pamiętam, bo nie był zbyt optymistyczny: Matura 2015.). Tym jednym nabojem zaczęłam nowy rozdział w życiu. A dziś woreczek jest już prawie pełny.

Znowu muszę zamówić komplet soczewek na następne 3 miesiące, doładować telefon, kupić bilet miesięczny i zapłacić za niemiecki. Przecież dopiero co to robiłam! Czasie, zwolnij!

Przedwczoraj była rocznica śmierci Jana Pawła II. Pamiętałam, że umarł na początku kwietnia, więc nie zaskoczyły mnie programy w radiu i telewizji poświęcone papieżowi. Zdecydowanie bardziej zdziwiło mnie to, że to już dziesiąta rocznica! Dziesięć lat! Przecież pamiętam, jakby to było wczoraj. W telewizorze leciały tylko archiwalne nagrania z Janem Pawłem II, rozmowy o nim, wiadomości na temat stanu jego zdrowia. Wydaje mi się, że nawet reklam nie puszczano, choć to chyba niemożliwe.

W powietrzu czuło się zadumę, oczekiwanie, smutek. Modliłam się za zdrowie papieża. Wierzyłam, wręcz byłam pewna, że wyzdrowieje. Przecież to taki wielki, wspaniały człowiek. W dodatku Polak. Wielcy ludzie nie umierają. Bardzo to przeżywałam. Kilka dni wcześniej oglądałam film, w którym jakiś ksiądz prosił Boga o zdrowie dla siostry zakonnej (Matki Teresy?):
 – Boże, weź mnie, ale ją zostaw.
Ona wyzdrowiała. On umarł. Dziś jestem przerażona, zdumiona i dumna z zachowania siedmioletniej mnie.
Powiedziałam dokładnie to samo.

Był 1 kwietnia, późny wieczór. Siedziałam na kanapie obok rodziców i oglądałam specjalne wydanie Wiadomości. W pewnym momencie prowadząca powiedziała: „Papież umarł”. Pobiegłam do drugiego pokoju i zaczęłam płakać. Wyciągnęłam album ze zdjęciami. Wiedziałam czego szukam. Na ostatniej stronie znajdowało się zdjęcie mojej mamy. W tle widać papamobil. Mama macha do papieża. Tego na fotografii nie widać, ale wyglądała wtedy grubo.

Jan Paweł II we Wrocławiu

Półtora miesiąca później Wrocław został zalany przez powódź tysiąclecia, a na świat z niemałymi problemami przyszłam ja.

Wyciągnęłam to zdjęcie i pobiegłam zapłakana do rodziców z pytaniem: „Dlaczego ja nie miałam okazji go zobaczyć?”.

Tata przełączał stacje. Wszędzie był tylko On.
-Nie płacz, według tej stacji jeszcze żyje. - pocieszał mnie.

Faktycznie reporterka otrzymała błędne informacje, bo  papież przeżył tę jedną noc.
Później ogłoszono żałobę narodową. Trwała tydzień. Budynki pokryły się biało-czerwonymi flagami z kirem. Wszystkie maszty w okolicy zostały opuszczone do połowy. Na Rynku odbywały się podniosłe uroczystości. Nocami ludzie chodzili na procesje z pochodniami.
Jedność – wtedy dowiedziałam się i poczułam, co znaczy to słowo.

I mam uwierzyć, że to wszystko działo się 10 lat temu?! To by znaczyło, że chodziłam jeszcze do pierwszej klasy podstawówki. Że przede mną była jeszcze:
pierwsza przyjaźń, pierwsze świadectwo, pierwszy wygrany konkurs recytatorski, zajęcia teatralne, pierwsze sukcesy, drugi brat, pierwsza klasowa wycieczka, kolonia, pierwsze nocowanie u koleżanek, spędzanie czasu w świetlicy do 16, pierwszy brak zadania domowego, pierwszy raz pod namiotem, nowa klasa, pierwsze rozstanie, pierwsza szóstka, teatr, 10 wf-ów w tygodniu, pierwsze świadectwo z czerwonym paskiem, pierwszy raz na Mazurach, podejrzenie nowotworu, operacja, dodatkowy angielski, basen, pierwsze zawody, wolontariat, pierwsza miłość, nowa szkoła, nowe przyjaźnie, pierwsze słowa po niemiecku, wielkie szczęście i rozczarowania, przeciętność, harcerstwo, powiększenie się rodziny, wymiany, przeprowadzka, własny pokój, pierwszy smartfon, przepracowanie, egzaminy, rozstania, wybory, blog, pierwsze buty do biegania, nowi znajomi, nowa klasa, pierwszy pocałunek, pierwszy raz za granicą, samodzielne podróże, pierwsza praca, pierwsza lustrzanka, problemy z matematyką, konkursy, ćwiczenia, sukcesy, porażki, wielkie plany i marzenia...


10 lat. Dużo się wydarzyło, wiele wyborów podjęłam. Nie mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję. Popełniłam kilka błędów. Nie zamierzam ich powtarzać. Jestem młoda. Mówią „wszystko przed Tobą, całe życie”. Moje życie. Moje wspaniałe życie, które dostałam od Boga.

  • Może nie mam pieniędzy na codzienną kawę w kawiarni i zagraniczne wycieczki z biurem podróży. Ale to jaką zdobędę pracę i ile będę zarabiać zależy ode mnie. A przekonałam się, że żeby podróżować nie trzeba mieć konta suto zasilanego co miesiąc przez rodziców.

  • Nie mam „fejmu”, nie jestem lubiana przez wszystkich. Ale mam garstkę osób, które zawsze mi pomogą, wysłuchają, doradzą.

  • Nie jestem wysoka. Nie mam super szybkiego metabolizmu. Ale jestem zdrowa i moja sylwetka zależy tylko od moich wyborów.

  • Nie mam rodziców, którzy zgadzali by się na wszystkie moje pomysły, ani rodzeństwa, które zachowuje się cicho, gdy o to proszę. Ale mam rodzinę. Całą, zdrową, kochającą się.

  • Nie jestem genialna. Szybko zapominam. Nie rozumiem funkcji logarytmicznej. Ale mogę się uczyć, chodzić do szkoły, szukać informacji w Internecie.

  • Nie żyję w kraju, w którym drogi są proste, zarobki wysokie, a przestępczość znikoma. Ale żyję w państwie, w którym mogę ubierać się, jak mam ochotę, wierzyć, w to co chcę i mówić, to co chcę. W państwie, w którym wciąż jest stan pokoju.

  • Nie mam iPhona, MacBooka, dużego pokoju, kopertówki od Chanel, ani nawet do końca własnego komputera. Ale okazało się, że fajne rzeczy cieszą przez chwilę. Szczęście jest poukrywane gdzieś indziej. A tak często udaje mi się je odnaleźć.


Może to tak z boku nie wygląda, ale mam fantastyczne życie.

Dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...