29 lipca 2015

Zapomniałam, że dzisiaj 29!


29 lipca? Na Facebooku coraz więcej zaproszeń na najlepsze w mieście "półmetki wakacji" w najlepszych w mieście klubach z najlepszymi DJami. Każde zaproszenie na taką imprezę to jedna łezka spływająca po moim policzku. Nie dlatego, że kluby są be, fuj, alkohol, randomy, ohyda. Ja płaczę za połową wakacji, która gdzieś zniknęła. Za prawdopodobnie najlepszym miesiącem w życiu, który zaczęłam planować już w styczniu. Smutno, że  zaraz minie. Ale pocieszam się, że zostaną mi zdjęcia, na których zazwyczaj źle wychodzę, pogniecione bilety wstępu i piwo z różnych krajów schowane w półce na książki.

29 lipca? Rano dzwoni do mnie brat i składa życzenia imieninowe. Cholera, faktycznie, to dziś. Zaraz potem w słuchawce słyszę najmłodszego Stasia śpiewającego "Sto lat". Nikt z moich znajomych nie obchodzi imienin, ale to był miły początek dnia.
Chętna na więcej śpiewów na moją cześć postanawiam uświadomić ten fakt mojemu chłopakowi:
-Kochanie mam dzisiaj imieniny.
-Wiem, widziałem w tramwaju.
Nie śpiewał.


29 lipca? Nie pisałabym tu tej notki, drugiej dzisiaj, gdyby ta data nie miała żadnego znaczenia. Chociaż sama sobie przypomniałam o nim w okolicach godziny 20.

2 lata temu odpaliłam Fabrykę Endorfin. Siedziałam na schodach kradnąc wi-fi wujkowi. Ta pamiętna chwila miała miejsce w Kodniu, do którego jadę jutro. Blog na początku miał okropny fioletowy szablon, który strasznie mi się podobał, malutkie zdjęcia i końcówkę blogspot.com. Założyłam go, bo twierdziłam, że blogerzy mają fajne życie. Ja też je mam, więc muszę mieć bloga. 
FE miała wzloty i upadki. Średnio ma 3 tysiące wyświetleń w miesiącu, ale wiem, że mogłabym się bardziej do niego przykładać. W tym roku piszę 2 razy rzadziej niż w tamtym, a już wolę nie myśleć, jak ta częstotliwość się zmieni od września, gdy co chwilę będę słyszeć słowo "matura".

Ale FE to dużo radości jaką dawały mi kolejne setki i tysiące wyświetleń, miłe komentarze i wpisy, z których byłam po prostu dumna.

Kochana Fabryko, przepraszam, że zapomniałam o twoich urodzinach i że nic nie przygotowałam, tylko teraz na szybko piszę ten dziwny post. Dziękuję, że wytrzymujesz, gdy tygodniami się Tobą nie zajmuję i jakoś znosisz, że czasem sobie tu ponarzekam na matematykę.
Życzę Ci żebyś miała tylu hejterów co teraz, więcej ładnych zdjęć, bogatsze archiwum i jeszcze więcej fajnych czytelników. Bądź zawsze przy mnie i pozostań pozytywna, nawet jeśli ja stanę się zgryźliwą maturzystką niewidzącą świata poza Kiełbasą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...