Rok temu, w przerwie od porządków i pieczenia pierników, postanowiłam spisać moje marzenia, plany i cele na 2016 rok.
Dlaczego nie postanowienia? Bo zawsze było mi trudno określić, czy ich faktycznie dotrzymuję. Przecież zawsze mogę uczyć się BARDZIEJ języków obcych, jeść ZDROWIEJ, biegać CZĘŚCIEJ.
I tak powstała lista rzeczy, która od 12 miesięcy stoi na moim parapecie i każdego dnia mnie motywuje. Zanim ją wymienię na nową, chcę podsumować, co udało mi się od✓yć (niby głupi znaczek, a daje tyle radości i motywacji).
DSD II ☑
Pod tym podejrzanym skrótem kryje się certyfikat z niemieckiego. Zdałam na C1! Mimo, że nie oceniłabym mojej znajomości tego języka tak wysoko, jestem z siebie bardzo zadowolona, bo udało mi się zdać ten egzamin, chociaż w liceum uczyłam się niemieckiego o wieeele mniej niż w gimnazjum.
W tym miejscu muszę podziękować Maćkowi, który wkręcił mnie w ten egzamin, bo prawdopodobnie sama bym tego nie ogarnęła i pani Eli cierpliwość i przygotowanie nas.

PRAWO JAZDY ☑
Ten cel udało mi się osiągnąć jeszcze w grudniu. Niesamowite jak w ciągu godziny moje emocje osiągnęły dwie skrajności – od stresu (spotęgowanego przez smutnych w korytarzyku stresu we wrocławskim WORDzie) po euforię. Za pomoc w odniesieniu sukcesu mi, a także moim przyjaciołom, dziękuję panu Wojtkowi!
RETRO-PARTY ☑
Czyli „osiemnastka”. Dlaczego nie znajduje się na liście na rok 2015?! Nie zamierzałam wyprawiać dużej imprezy. Do pomysłu przekonała mnie Misia, a że jej urodziny są w grudniu, miałam mieć imprezę urodzinową pół roku po urodzinach. I mimo wielu trudności, zrobiłyśmy to! W naszym odczuciu – impreza się bardzo udała. Cudownie było zgromadzić w jednym miejscu tylu wspaniałych ludzi! W dodatku tak pięknie ubranych.
STUDNIÓWKA ☑
Co robi na tej liście, jeżeli w grudniu już wiedziałam, że na nią pójdę? Fajnie było widzieć, że „jedyny taki bal w życiu” jeszcze przede mną. A kiedy już było po wszystkim, patrząc na ten „plan” miło było sobie przypominać imprezę „na zamku”. Słysząc historie znajomych i narzekania nauczycieli na salę, nie spodziewałam się, że będę mieć tak cudowną studniówkę! Serio. Jedzenie pyszne, sala piękna, my eleganccy, atmosfera fantastyczna i zabawa w gronie cudownych ludzi do ostatniej piosenki!
MATURY ☑ ☐
Chyba najważniejsze wydarzenie. To ciekawe jak jedno słowo podzieliło ten rok na dwie części. Pierwsza – dużo nauki, a druga – wakacje, które mam wrażenie, wciąż trwają.
Z maturami wiązałam 2 cele. Pierwszy – napisać tak dobrze, żeby dostać się na prawo. Drugi – napisać dobrze matematykę rozszerzoną. Ten przedmiot bardzo determinował moje samopoczucie w liceum, dlatego był dla mnie ważny. Chciałam też udowodnić sobie, że jak się postaram, to osiągnę coś, do czego nie mam predyspozycji.
I naprawdę w to wierzyłam. Szłam na tę maturę z wysoko podniesioną głową, zmotywowana tym, że w ostatnim miesiącu, większość zadań mi wychodziła, a próbne matury pisałam dobrze, celowałam w wysoki wynik. Nie udało się.
Za to z wyników reszty matur jestem bardzo zadowolona. Największym zaskoczeniem było 100% z polskiego rozszerzonego. (Jeżeli jesteś w klasie licealnej i zastanawiasz się nad wyborem przedmiotów – bardzo polecam polski rozszerzony. Do niczego tak dobrze mi się nie przygotowywało. I chyba w żadnym okresie mojego życia, nie obejrzałam tylu filmów. Moim zdaniem jest łatwiejszy, niż podstawowy– wystarczy umieć streścić tekst i dopasować do niego teksty kultury. A jeżeli jesteś z „dwunastki” i na próbnej maturze przekreślono pół twojej pracy opatrując ją komentarzami „bla,bla,bla”, „co to jest? Pamiętnik?”, „takie książki to mogłaś w gimnazjum czytać”, nie przejmuj się i pisz w maju tę maturę, wciąż możesz zdobyć maksa).
EURO-TRIP II
To miała być kontynuacja poprzednich wakacji, gdy udało mi się zwiedzić 6 europejskich państw. Jednak nie do końca miałam wizję tego „sequela”, dlatego trudno mi powiedzieć, czy mogę to zaliczyć.
Kulka w Sztokholmie |
W te wakacje zdecydowanie więcej czasu spędzałam w pracy (rekord – 3 tygodnie w 4 różnych pracach, dzień w dzień pod rząd), ale udało mi się zobaczyć kilka miejsc. Zaczęłam w czerwcu od kilku dni w Berlinie z Kalinką. (Laura, dzięki za nocleg!). Potem Austria z Anią. We wrześniu znowu z K. poleciałyśmy do najpiękniejszego do tej pory widzianego przez nas miasta – Sztokholmu. A już w październiku, zmęczone po dwóch tygodniach na uczelni uciekłyśmy do słonecznego (!) Londynu. W listopadzie było Drezno, a następna wycieczka czeka na dłuższe i cieplejsze dni.
Nie narzekam, bo wszystkie tripy były świetne, ale chyba przepiszę to marzenie na przyszły rok myśląc raczej o dłuższej podróży przez Bałkany lub Włochy.

ŚDM ☑
Wiedziałam, że Światowe Dni Młodzieży nie będą dla mnie obojętne, ale nie spodziewałam się, że tak mnie pochłoną na ponad 2 tygodnie.
Chociaż miałam wiele wątpliwości, zgodziłam się na przyjęcie do domu dwóch Panamek. Decyzja była trudna, bo po pierwsze miałam mieszkać wtedy tylko z bratem, więc wszystkie obowiązki spadłyby na mnie, a po drugie – pracowałam.
Kiedy okazało się, jak cudownym narodem są Panamczycy, wybłagałam zwolnienie z pracy na kilka dni, żeby tylko przebywać z nimi jak najdłużej. Moje „panamenian sisters” okazały się bardzo otwartymi, życzliwymi i trochę szalonymi dziewczynami. Przyjechały do mnie w środku nocy, a zamiast pójść spać, jadłyśmy tosty i rozmawiałyśmy do późna. Chyba udało mi się też ich nie zagłodzić.

To co się działo przez ten czas we Wrocławiu i Krakowie wymaga osobnego wpisu. Nie mam przymiotnika, który mógłby określić tę ogromną życzliwość płynącą od osób z całego świata, którzy pozdrawiali się na ulicach; tę atmosferę w zatłoczonych tramwajach, w których każdy śpiewał w swoim języku; te wydarzenia z udziałem Papieża w Brzegach i noc pod gołym niebem wśród 2,5 miliona młodych z całego świata. Coś przepięknego!
A żeby było jeszcze ciekawiej – na ŚDM pojechałam rowerem. Pozdrawiam całą cudowną ekipę i wszystkich ludzi, którzy pomagali nam podczas naszej pielgrzymki!


AUTO-STOP ☑☑
W końcu! Po latach czytania blogów autostopowiczów – spełniłam jedno z moich największych marzeń. 3 razy w obcym aucie to nie jest jakiś powalający wynik, ale mimo wszystko satysfakcjonujący. Wiedeń – stacja benzynowa na totalnym zadupiu – Graz i Skavsta – Sztokholm. Muszę kiedyś opisać nasze przygody! A., K. dziękuję za wasze poświęcenie w spełnieniu mojej zachcianki. W drodze do Grazu, podczas rozmowy po niemiecku z kierowcą – Rosjaninem, dowiedziałam się, że dostałam się na kierunek, o którym gadałam od 5 lat (jeżeli mówisz, że na coś pójdziesz, mimo że jeszcze cię nie przyjęli, nawet mimo tego, że ledwo skończyłaś gimnazjum, to może to być tylko prawo).


STUDIA ☑☑
Do końca procesu rekrutacji miałam wątpliwości. Co wybrać? Gdzie iść? I tak skończyłam na dwóch kierunkach. Ciekawostka – składając papiery zabrali mi świadectwo. Powiedziałam, że go potrzebuję, bo składam też na UWr. Pani powiedziała mi, że to nie możliwe studiować 2 kierunki na pierwszym roku (nawet na tym samym wydziale, gdzie większość przedmiotów się powtarza!). Na szczęście miałam też odpis świadectwa.
Po prawie 3 miesiącach studiowania jest bardzo zadowolona. Tak jak pisałam – mam wrażenie, że wakacje się nie skończyły. Uczę się, kiedy chcę, poznaję mnóstwo ludzi, staram się korzystać z tych wszystkich możliwości, które daje studiowanie, mam 3 dni weekendu, bawię się fantastycznie. No i uczę się o rzeczach, które faktycznie mnie interesują. Trochę żałuję, że nie pracuję, ale mało kto chce zatrudnić kogoś na 2 dni w tygodniu.
Jest grudzień, więc jestem świadoma, że za miesiąc, po sesji moje wrażenie na temat studiowania może się bardzo zmienić. Mogę zostać tylko z jednym kierunkiem, albo przez niemożliwość dopasowania planu, albo przez niezdanie. Przynajmniej problem pracy się rozwiąże.
PÓŁ- MARATON ☐
Zadeklarowałam na blogu, że jak tylko będę pełnoletnia, to go przebiegnę. Byłam nawet na dobrej drodze. Dzięki towarzystwu Piotra biegałam szybciej, częściej i dłużej niż dotychczas. Może gdyby nie popsuł sobie nogi i dalej wyciągał mnie z domu mimo moich beznadziejnych wymówek, to udałoby się nam przebiec te 21 km? (Tak, wiem, kolejna lame excuse)
LECIEĆ ☑☑
Kolejna rzecz, o której marzyłam odkąd tylko pamiętam. A nawet dwie rzeczy – bo w słoiku marzeń (gdyby brat go nie znalazł, to chyba bym o nim zapomniała) miałam 2 marzenia pasujące to tego czasownika. I oba udało mi się w tym roku zrealizować.
Zrobić zdjęcie z samolotu – tak, w wieku 19 lat pierwszy raz leciałam samolotem, ale za to 6 razy w ciągu miesiąca, za łączną kwotę 200 złotych. Uwielbiam ten moment, kiedy na dole pogoda jest przytłaczająca, a ja lecę ponad chmurami, widząc tylko słońce i błękitne niebo; albo wschód słońca; albo nocne miasta; albo piękne, puszyste chmurki. Nie bez powodu wymyśliłam sobie takie dziwne marzenie – po prostu zawsze zachwycały mnie zdjęcia robione z samolotu przez moich znajomych.


Lecieć paralotnią – dziękuję wszystkim za ten urodzinowy prezent. Zakochałam się w tym sporcie (?). I już wiem, że jeśli kiedyś będę buconowatą prawniczką, to zamiast na golfa, będę wydawać pieniądze na loty paralotnią. Jak nie uda mi się dołączyć do palestry, to i tak znajdę sposób, żeby kupić sobie kolorowe skrzydło i co jakiś czas pojechać w góry, żeby polatać. Zastanawiam się też nad zrobieniem w przyszłe wakacje kursu. Kosztuje 2 tysiące, ale w cenie jest chyba 20 samodzielnych lotów.
Narodziny tego marzenia możecie zobaczyć tu.
Narodziny tego marzenia możecie zobaczyć tu.

ODDAWAĆ KREW ☐
Naprawdę wstyd mi tego nie odznaczać, bo wydawało się najłatwiejszą do realizacji rzeczą z listy. Tym bardziej, że po pierwszym oddaniu krwi, w tamtym roku, czułam się wspaniale. A teraz? Kilka razy próbowałam się wybrać, ale nie mogłam znaleźć kogoś, kto by poszedł ze mną, a potem już nie mogłam. Mam nadzieję, że mój organizm się ogarnie i w przyszłym roku już nie będzie problemu. A na razie zapisałam się do potencjalnych dawców szpiku. Też świetna akcja.
Z każdym Sylwestrem lubię spojrzeć wstecz i zobaczyć ile dobrych rzeczy się zdarzyło, jakie błędy popełniłam, a z czego jestem dumna. Dziękuję wszystkim, którzy przy mnie byli w tym roku (pisanie tego podsumowania uświadomiło mi, jak wiele zawdzięczam innym), ludziom których znam od urodzenia, 13 lat i tym, których poznaję od 3 miesięcy. Jesteście fantastyczni! Życzę Wam Nowego Roku pełnego pozytywnych wrażeń, przekraczania strefy komfortu i wspierających ludzi wokół!
Po więcej pięknych momentów tego roku zapraszam na instagram @marta_delag
Po więcej pięknych momentów tego roku zapraszam na instagram @marta_delag
0 komentarze