21 kwietnia 2015

Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie. Warto?

Muzeum Historii Naturalnej Berlin Naturkunde Museum

Wysiadamy przed ogromnym budynkiem. 
Myślę: "Oj, czuję, że będzie dużo chodzenia i pewnie nie zdążę wszystkiego zobaczyć w półtora godziny". Pół godziny później nie wiem co robić. Czemu? Napiszę na końcu. Teraz zapraszam na krótką wycieczkę.


Początek zwiedzenia zaczyna się w olbrzymiej sali z przeszklonym dachem, w której można podziwiać podobno największy na świecie zrekonstruowany i złożony szkielet dinozaura. Gadzich kościotrupów jest tam więcej i przez specjalne lornetki, można oglądać to, co miałyby w środku, gdyby nie były tylko szkieletami (taka animacja).

Muzeum Historii Naturalnej Berlin Naturkunde Museum

Potem wchodzi się do sali, w której przedstawiono historię Ziemi - geologia, tektonika, stratygrafia i inne rzeczy znane z geografii. Głównie animacje, które może by mnie zaciekawiły, gdyby nie były po niemiecku. 



Kolejna sala to kilka tysięcy eksponatów (od malutkich owadów, do dużych ssaków). Gdyby nie kolega, który zawsze dojrzy coś ciekawego (dlatego robi najlepsze snapy na świecie), to przegapiłabym ludzkie DNA i zmutowane zwierzęta, czyli chyba najciekawsze obiekty w muzeum.

ludzkie DNA

pies mutacja genowa

szkielet człowieka kościotrup biologia

Muzeum Historii Naturalnej Berlin Naturkunde Museum


Wydaje mi się, że największą wystawę stanowią wypchane zwierzęta. Przynajmniej tak wyglądają, ale na szczęście, w kilku gablotkach pokazano jak się takie realistyczne "figury" robi, żeby oddać wszystkie szczegóły.
Podobną wystawę widziałam w Muzeum Przyrodniczym we Wrocławiu, więc zrobiłam sobie tylko zdjęcie z misiem i poszłam dalej. Do najbardziej niebanalnej części muzeum.


Duża, ciemna sala. Cała zapełniona naczyniami z żółtą cieczą. Od podłogi do sufitu kilkanaście tysięcy organizmów w formalinie! Ciekawy efekt.

formalina Muzeum Historii Naturalnej Berlin Naturkunde Museum


Historia naturalna to też kosmos. Oprócz kilku modeli planet z bibuły, można obejrzeć film o historii wszechświata. Trzeba sobie tylko kilka minut przed jego wyświetleniem, zając miejsce na okrągłej kanapie.


W muzeum znajduje się też wystawa minerałów. Podobno bardzo cenna. Moja pani geografii się nią zachwyca, więc dla ludzi zainteresowanych tematem może stanowić dużą atrakcję. Mi wystarcza malutkie Muzeum Mineralogiczne  we Wrocławiu. (Ale się we mnie szowinistka odzywa.)



Wystawa czasowa poświęcona jest pandom. Te urocze zwierzęta są zagrożone wyginięciem, dlatego jedyne szczęśliwe pandy, jakie tam zobaczyłam, to te kilkudniowe,  które wyglądały jak różowe robaki. 



Nie mogę powiedzieć, żebym była zachwycona. Nie wiedziałam na co patrzeć, co ciekawego powinnam zobaczyć. Podobno były tam ludzkie płody w formalinie. Ale skąd miałam wiedzieć, w którym z kilkunastu tysięcy naczyń? Wiem, że wina leży głównie po mojej stronie. Nie chciało  mi się tłumaczyć niemieckich podpisów, więc nawet nie wiedziałam, czy patrzę na zwykły kamyk, czy jakiś niespotykany, bardzo drogi okaz. Nie skorzystałam też z polskiego audio-przewodnika, który jest tam bezpłatnie dostępny. Myślę, że jeśli poza oglądaniem zwierząt wypchanych i tych w formalinie, chce się czegoś dowiedzieć, to warto z tej opcji skorzystać.
Ale najbardziej zawiodłam się tym, że w tym wielkim budynku, muzeum stanowi tylko niewielką część. Na wyższych piętrach nie ma czego szukać. Może trafiłam na taki czas, kiedy wystawy były odnawiane?  Z nudów, chodziłam po schodach i machałam do smutnego strusia, który stał z innymi zwierzętami za zamkniętymi na klucz drzwiami.



Inne wpisy o Berlinie:
Muzeum Techniki- naprawdę warto
10 darmowych atrakcji Berlina, które trzeba zobaczyć
Mała Marta w wielkim mieście i jej dziwne spostrzeżenia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...